środa, 5 lutego 2014

Rozdział #3

Obudził mnie wrzask Naomi. Szybko wybiegłam z pokoju, żeby zobaczyć co się stało. Chłopcy mnie uprzedzili. Cała piątka była już na miejscu, a Naomi stała na łóżku.
-Co się stało?-spytałam zaspana
-Pająk!-krzyknęła

Po tym słowie Jai wycofał się do tyłu. 

-Tyle hałasu o pająka?-westchnął Luke, który wziął zwierzątko, na ręke i wyrzucił przez okno.- Już. pająka nie ma, możesz spać.

Chłopcy byli ubrani. Co oznaczało, że byli tak zmęczeni po imprezie, że nawet nie mieli siły się przebrać.

-Ale był. Nie mam zamiaru spać w tym pokoju. Jessie, zamień się! Błagam!-zrobiła słodkie oczka
-Dobra.-burknęłam- Mi tam wszystko jedno.-poprawiłam włosy.
-Fajna piżamka.-zaśmiał się James.

Wtedy zorientowałam się, że jestem w samej piżamie, a na dodatek moje włosy sterczą na wszystkie strony. 

-No to chyba koniec spania.-westchnął Beau.

Każdy rozszedł się  do swoich pokoi by się przebrać. Długo sterczałam nad walizką, aż w końcu wybrałam. <klik> 
Po kilku minutach szykowania byłam gotowa. Już miałam wychodzić, gdy do moich drzwi zapukała Naomi.
-Mogę wejść?-spytała siadając na łóżku.
-Chyba już to zrobiłaś?-zaśmiałam się.
-Chyba komuś wpadłaś w oko.-spojrzała na mnie
-Ja?-zdziwiłam się-Nie zauważyłam. Poza tym, nie obchodzi mnie to. Mam chłopaka.
-Tak,chłopaka, który jest na drugim krańcu świata.- dziewczyna wywróciła oczami
-To nie ma znaczenia, gdzie jest.-oburzyłam się
-No weź! Dlaczego choć na chwile nie możesz przestać trzymać się tych głupich zasad i zaszaleć?
-Te zasady to lojalność wobec osoby, którą kocham.-poprawiłam dziewczynę.
-Jezu, masz 17 lat, a zachowujesz się jak 70 latka. Luke miał racje.-Naomi podniosła się z łóżka
-Luke?-zdziwiłam się-Niby w czym?
-Że nie potrafisz się bawić.
-Zabwą nazywasz nielegalne picie alkoholu i flirtowanie  z jakimiś chłopakmi?
-Przepraszam bardzo, ale to nie ja się miziałam  z obcym kolesiem-spojrzała na mnie
-Co? Ja przecież z nikim....-zbulwersowałam się
-Luke mówił...
-Luke, no jasne. To co powie Luke jest święte, tak? Dla twojej wiadomości nie miziałam się z Daniel'em.
-Z nim może nie...-westchnęła- Ale ciekawe co robiłaś z Jai'em jak poszliście do pokoju?
-Tak, spaliśmy ze sobą, wiesz, ale rano jakoś w magiczny sposób wyparował.-burknęłam- Nie wierz we wszystko co ci Luke powie.
-Nie wierzę, ale z nim się o wiele lepiej bawię niż z moją najlepszą przyjaciółką.-Naomi spojrzała na mnie i wyszła z pokoju.

Ten chłopak coraz bardziej mnie denerwował. Nie dość, że rozpowiadał jakieś niestworzone historie o mnie , to jeszcze sprawił, że pokłóćiłam się z przyjaciółką. 

Postanowiłam w końcu wyjść z pokoju i przywitać się z resztą. Jai, Beau, James i Skip siedzieli w kuchni, a raczej leżeli na stole.

-Hej-szepnęłam
-Głowa mi pęka!-mruczał Daniel.
-Zrobić wam herbatę?-spojrzałam na nich
-Jakbyś nie zauważyła nie ma jeszcze 5pm., a poza tym to nie Londyn.-do kuchni wszedł Luke, który o dziwo wyglądał najlepiej z nich wszystkich.
-Jak to możliwe, że nie masz kaca?-burknął Beau
-Bo w przeciwieństwie do was potrafię pić.-zaśmiał się
-Gdzie Naomi?-spytałam
-Skąd mam wiedzieć?-odparł Luke
-No, nie wiem, pomyślałam, że może opowiadasz jej te swoje zmyślone bajeczki z moją osobą w roli głównej. Strasznie mi przykro, że uraziłam twóje ego, ale...
-Nie rozwiaj się..-skreślił mnie wzrokiem- Aż tak dobra nie jesteś.-wstał i wyszedł z kuchni
-Ugh...-trzasnęłam pięścią w stół.
-Jessie!-mruknął Jai.-Nie tak głośno.
-Przepraszam.-odparłam- Chcecie coś?

Chłopcy przecząco pokręcili głowami, więc postanowiłam się przejść. Wzięłam swoją deskę i wyszłam.    Cały czas licząc, na telefon od Zayn'a, choć wydawało się to trochę niemożliwe ze względu na strefy czasowe. Ze smutkiem schowałam telefon do kieszeni.

Po drodze natknęłam się na Naomi z torbami od zakupów. Co mogła robić Naomi, jak nie siedzieć w sklepach? 

-Jesteś!-zatrzymałam się przed przyjaciółką.-Martwiłam się.
Naomi nic nie odpowiedziała tylko rzuciła mi się na szyję. 
-Przepraszam, żałuję wszystkiego co powiedziałam. To miasto zmienia człowieka-zaśmiała się-Wybaczysz mi?
-Jeżeli ty wybaczysz mi?-odparłam
-Jasne.Wracamy?-spojrzała na mnie
-Z chęcią.-westchnłęam.

Gdy wróciłyśmy do domu, chłopcy właśnie wychodzili.
-O!Jesteście! -ucieszył się Jai.- Idziemy grać w kosza.
-Idziemy z wami, tylko odłoże torby!-Naomi wbiegła do środka.
-Jak się czujecie?-spojrzałam na chłopaków
-Lepiej.-zaśmiał się Beau
-Już!-dziewczyna wybiegła.

Przez całą drogę do parku rozmawiałam z Jai'em. Luke szedł na samym końcu.
Gdy byliśmy na miejscy chłopcy poszli grać, a my...my stałyśmy na środku boiska i patrzyłyśmy.
Nagle Beau ściągnął koszulkę. Miał się czym pochwalić, trzeba to przyznać. W jego ślady poszła reszta przyjaciół. Widać było, że chłopcy spędzają trochę czasu na siłowni.

Stanie na środku okazało się nie złym pomysłem, bo dostałam  piłką i uderzyłam głową w ziemię. 
Gdy się ocknęłam zauważyłam twarze całej 6 pochylone nade mną.
-Jess, wszystko w porządku?-spytała wystraszona Noami
-Już chciałem stosować metodę usta-usta.-zaśmiał się Skip.
-Tak, wszytko w porządku.-złapałam się za głowę.-Obejdzie się bez reanimacji.
-Zagracie z nami?-Beau podał mi rękę, żebym wstała.
-Jasne.Tylko jest nas 7...-westchnęła Naomi
-To nic. Ja będę z Jessie i Jai'em.-Daniel pociągnął mnie za rękę.
-A ja z Naomi, Beau i James'em.-odparł Luke.-Wasza piłka.-rzucił do Jai'a.

Gra była dość brutalna...jeśli chodziło o chłopaków. Ja i Naomi starałyśmy się nie zrobić nikomy krzywdy. 
Chyba, że był to Luke.
-Jak na perfekcjonistkę, to jesteś kiepska w kosza.-zaśmiał się kozłując.
-Nie jestem perfekcjonistką.-burknęłam, próbując odebrać mu piłkę. Niestety bezskutecznie.Może nie było to mądre z mojej strony, ale nie wytrzymałam i podłożyłam mu nogę, co spowodowało, że przewróciłam się na chłopaka.
Dziwnie czułam się leżąc na jego gołej klacie, tym bardziej, że dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów.
-O to ci chodziło?-na jego twarzy pojawił się ten sam wkurzający, zadziorny uśmieszek.
-O co?-zdziwiłam się
-Wystarczyło się spytać, czy możesz dotknąć mojej klaty, a nie od razu rzucać sie na mnie.
-Chciałbyś.-spojrzałam w jego wielkie brązowe oczy, z których emanował urok.
Chwila. Czy właśnie uznałam go za uroczego? Nawet w pewnym momencie miałam ochotę go .....pocałować.Chyba musiałam porządnie uderzyć się w głowę.

-Ej! Długo tak będziecie na sobie leżyć i się ślinić?-krzyknął Beau
-Co?-szybko wstałam z chłopaka i poprawiłam czapkę.-Nikt się nie ślinił.-odparłam, zostawiając Luke leżącego na ziemi.
-Chyba wystarczy na dzisiaj kosza.-burknął Skip, zakładając koszulkę.

Przec całą drogę powrotną czułam na sobie wzrok Luke'a. Nie musiałam się oglądać by wiedzieć,że na mnie patrzy. Próbowałam to lekceważyć, cały czas rozmawiając z Jai'em.

Gdy doszliśmy do domu było już ciemno.
-Ja pójdę zanieść moje walizki do twojego pokoju.-spojrzała na mnie Naomi.
-Obejrzymy jakiś film?-zaproponował Skip-Co chcecie?
-Horror.-odpowiedziałam równocześnie z Luke'iem.

No to już chyba jakiś żart.

-Jakaś telepatia? Jesteście dziwni.-odparł James, siadajac na fotelu.

Usiadłam obok Jai'a i Skip'a na kanapie. James i Luke na fotelach, a Naomi i Beau na podłodze.
Wspólnie wybraliśmy film, taki nie za straszny, ale też nie za nudny.
Naomi już po 20 minutach poszła spać, więc zostałam sama z chłopakami.
-Jak będziesz się bała, to mogę cię przytulić.-uśmiechnął się Skip.
-Mnie też przytulisz?-zaśmiał się Beau.
-Wal się.-Daniel pokazał mu środkowy palec.
Horror okazał się jedną wielką klapą. Zamiast straszyć usypiał. Na końcu tylko ja i Luke patrzliśmy na ten szajs bo reszta zasnęła na miejscu.

Sytuacja była dość niezręczna. Zwłaszcza, gdy film się skończył.
-Obudzić ich?- spojrzałam na Luke'a
-Nie, niech leżą.-machnął ręką.

Poszłam do kuchni napić się wody. Wyciagnęłam butelkę z lodówki i gdy zamknęłam o mało nie dostałam zawału.
-Luke!-krzyknęłam
-Wystraszyłaś się?-zaśmiał się
I znowu dzieliło nas kilka centymetrów. Wystarczył jeden ruch, a nasze usta by się zetknęły.
-Chciałaś mnie pocałować, prawda?
-Co?
Jego pytanie było niedorzeczne.
-Wtedy gdy podłożyłaś mi nogę, chciałaś mnie pocałować-uśmiechnął się zadziornie
-Chyba śnisz!Przyznaj się,że to ty chciałeś mnie pocałować!-spojrzałam na niego
-Chciałabyś.-odparł
-Ugh...jesteś niegrzeczny!
-Oj, ale mi pojechałaś, zaraz się potnę- wywrócił oczami
-Przepuścisz mnie? Chcę się położyć.
Luke nic nie powiedział, ale przesunął się bym mogła odejść.

Z uśmiechem na twarzy wróciłam do pokoju. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz